| Data wyprawy: | 2009-08-07 |
|
| |
Wyprawa nad Balaton była bardzo impulsywną decyzją. Patrząc za okno i widząc padający deszcz postanowiliśmy wybrać się gdzieś, gdzie jeszcze nie byliśmy. Jednocześnie ze względu na fakt, że mieliśmy tylko tydzień cel naszej podróży musiał leżeć niedaleko. Wybór ze względu na teoretycznie lepszą pogodę i odległość około 800km od Warszawy padł na Balaton. Po krótkiej analizie for o tematyce Węgierskiej wybraliśmy jako miejsce docelowe północny brzeg jeziora, a konkretnie okolice miejscowości Balatonfured. Wyjazd zaplanowaliśmy na piątek wieczór i okazało się, że zgodnie z wyliczeniami na miejscu byliśmy po 14 godzinach jazdy (2 przerwy w Słowacji). Na miejscu okazało się, że camping w Balatonfured kosztuje około 130 pln za dwie osoby i namiot. Dlatego postanowiliśmy poszukać czegoś innego. Po podróży i zwiedzeniu około 4 miejsc wylądowaliśmy w Balatonakali, gdzie camping był o połowę tańszy. Balaton Balaton jest jeziorem często nazywanym w różnych językach jeziorem błotnistym. Jest to spowodowane podłożem, które ma postać ciemnego mułku. Woda w jeziorze również jest dosyć mętna. Balaton jest największym jeziorem w Europie. Jest jednocześnie dość płytkie - najgłębsze miejsca sięgają 12 metrów - co powoduje, że woda w nim jest przyjemnie ciepła (średnio 23 stopnie w lato). Dojazd Podróż rozpoczynaliśmy w okolicach Warszawy o godzinie 21. Kierowaliśmy się trasą katowicką na Bielsko-Białą a następnie przez Żywiec do przejścia granicznego i do miejscowości Zilina na Słowacji. Z Ziliny jechaliśmy dalej drogą krajową 64 przez Nitrę, Nove Zamki do Komarna. W Komarnie przekroczyliśmy nad ranem granicę Słowacja Węgry. Następnie drogą numer 13 do miejscowości Kisber, następnie przez Bakonyszombathely aż do drogi numer 82. Następnie drogą 82 aż do samego Veszprem i drogą 73 do północnego wybrzeża Balatonu. Podróż zajęła nam 14 godzin, w tym 2 godziny na spanie w Słowacji. Gaz LPG opłaca się tankować na terenie Słowacji. Na Węgrzech gaz jest ciężko spotkać i jest drogi. Wychodziło ponad 3 pln za litr. Waluta Ze sobą zabraliśmy euro, ale to tylko ze względu na fakt, że zostały nam z poprzednich wakacji. Najbardziej optymalnym rozwiązaniem jest płacenie kartą gdzie tylko się da, oraz pomimo prowizji, wypłacanie w bankomatach. Ze względu na wspomnianą prowizję warto po prostu na początku pobytu wyliczyć ile mniej więcej nam potrzeba i wypłacić całą kwotę z bankomatu. Po powrocie zgodnie z oczekiwaniami takie rozwiązanie dało nam najlepszy przelicznik. | |









