Wskazówka
Klikając w pokaz fotografii w szczegółach miejsca lub wyprawy przejdziesz do galerii zdjęć.
Logowanie
Login:
Hasło:
Załóż konto
Zapomniałeś hasła?
WYPRAWA - "Hiszpania - Torrevieja 2008"
Ilość odsłon: 57
Dodany przez trajano 2009-07-30 21:19:54
Data wyprawy:2008-08-15

Rajd po Europie do Hiszpanii – sierpień 2008

 W drugiej połowie sierpnia 2008 postanowiliśmy wraz z rodzinką wybrać się samochodem do Hiszpanii. Gorący kraj, gorąca plaża, ciepłe morze. Jednak tym razem postanowiliśmy nie siedzieć w jednym miejscu, ale zobaczyć coś niecoś. I tak powstał plan, aby tydzień spędzić w Hiszpanii a w drodze powrotnej zatrzymać się na chwilę w różnych miejscach Europy. Jako że plan należało dopasować także do ilości przejechanych kilometrów wybór padł na Marsylię i Füssen  w Niemczech.

Najpierw znalazłem apartament w Hiszpanii. Wystarczyła dłuższa chwila, aby wybór padł na miejscowość Torrevieja na wybrzeżu Costa Blanca. Co prawda okolica nie słynęła z jakichś zabytków czy innych tego typu atrakcji turystycznych, ale my szukaliśmy miejsca, aby móc głównie wypoczywać na plaży, poznać ten kraj, chociaż tydzień to raczej mało. Następnie znalazłem Hotele w Marsylii i Niemczech. Tak przygotowany do wyprawy niecierpliwie oczekiwałem na dzień wyjazdu.

Podróż rozpoczęliśmy o 20:00 wieczorem, ponieważ mieliśmy przed sobą ok. 1300 km z Sosnowca do Besancon, pierwszego postoju w naszej podróży. Na miejsce dojechaliśmy późnym popołudniem (ok. 17:00). Po przybyciu do Hotelu spotkała nas mała niespodzianka. Okazało się, że recepcja jest zamknięta i czynna jest tylko przez kilka godzin w ciągu dnia. Jako że byłem wtedy jeszcze „zielony” w wyprawach po Europie, obiegłem cały hotel dookoła i nie znalazłszy nikogo, kto mógłby mi jakoś pomóc zrezygnowany powróciłem na parking. Tu jednak spotkała mnie niespodzianka. Moja teściowa, która towarzyszyła nam w wyprawie oznajmiła, że przy wejściu do zamkniętej recepcji jest bardzo dziwny bankomat, na którym narysowany jest klucz. Poszedłem we wskazane miejsce i doznałem olśnienia. No tak! Europa pełną gębą, to jest hotel z automatyczną recepcją! Należało mieć przy sobie kartę kredytową (nie pamiętam czy płatnicza też mogła być, ale chyba tak), po włożeniu jej do owej automatycznej recepcji należało albo wpisać numer rezerwacji albo wybrać wolny pokój. Po zakończeniu całej procedury (wszystko było w języku angielskim) i zwróceniu nam karty kredytowej, otrzymaliśmy klucz w formie karty z paskiem magnetycznym oraz numerem pokoju. Same pokoje okazały się bardzo ciasne, ale w zasadzie nie potrzebowaliśmy jakichś specjalnych wygód.

Następnego dnia wyruszyliśmy w drogę do Hiszpanii. Jednak Francja okazała się nadzwyczaj drogim i nieprzyjaznym państwem dla kierowców. Trafiliśmy na ponad 300 kilometrowy korek, podczas którego musieliśmy stale opłacać koszmarnie drogie wjazdy na autostrady. I tak w żółwim tempie docieraliśmy do kolejnego przystanku w miejscowości Girona w Hiszpanii. Po drodze mieliśmy okazję dowiedzieć się jak dobrze mieć w zanadrzu nie tylko kartę kredytową, ale również gotówkę. Na jednym z punktów poboru opłat akceptowano tylko i wyłącznie karty kredytowe, które należało wsunąć w otwór przy kantorku. Nie byłoby problemu gdyby nie fakt, że nasza karta nie była z jakichś powodów akceptowana. Mieliśmy oczywiście gotówkę, ale nie było jej komu przyjąć. Po prostu na całym punkcie było tylko 2 czy 3 pracowników, którzy biegali od bramki do bramki (strajk jakiś czy coś?) Oczywiście sowita opłata okraszona epitetami w naszym kierunku rzucanymi po francusku nie spowodowała bynajmniej, że jechaliśmy nadal. Korek trwał dalej i snuliśmy się w nim z zawrotną prędkością 5 km/h. Dopiero po powrocie dowiedzieliśmy się, że takie korki to normalność we Francji w sezonie urlopowym, i że najlepiej jest omijać Francję w weekendy gdyż największy korek, który utworzył się na ichniejszych autostradach miał prawie 600 km! Czyli nasz nie był wcale taki wielki jak nam się wydawało :)

Po przekroczeniu granicy Hiszpańsko- Francuskiej wszystkie auta zniknęły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Do Torrevieja dojechaliśmy w południe następnego dnia.

 

(1 głos , średnia 5)
Zagłosuj:
Dodaj komentarz Poleć znajomemu