Wskazówka
Aby dodać opis miejsca zaloguj się, kliknij punkt na mapie na stronie głównej, a następnie wybierz "Dodaj opis".
Logowanie
Login:
Hasło:
Załóż konto
Zapomniałeś hasła?
Co warto wypić w Alpach
2015-11-19

Każda podróż jest niepowtarzalną okazją do poznania kuchni regionu, do którego się udajemy. Stąd przed wyprawą za granicę na narty warto zapoznać się, jakie są miejscowe specjalności i delikatesy. Dzisiaj parę słów o tym, co warto spożyć podczas wyjazdu narciarskiego w Alpy. Z jednym istotnym i oczywistym zastrzeżeniem, że nie będziecie łączyć spożywania alkoholu z przyjemnością szusowania po stoku.

Bolesne konsekwencje jazdy "po spożyciu"

We Włoszech nie spotkamy co prawda patroli polskiej narciarskiej drogówki, kontrolującej trzeźwość na stoku, a dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi na południe od Alp to 0,5 promila. Konsekwencje spożycia alkoholu w trakcie jazdy mogą być bolesne nie tylko fizycznie. Jeżeli będąc "pod wpływem", choćby minimalnym, w jakikolwiek sposób przyczynimy się do wypadku na stoku, to jego okoliczności będą rozpatrywane na naszą niekorzyść. Ponadto, alkohol wykryty we krwi powoduje praktycznie zawsze wyłączenie ubezpieczenia oraz brak możliwości ubiegania się o odszkodowanie. Rzadko dochodzi co prawda do sytuacji, w której sanitariusze na miejscu badają każdego uczestnika wypadku alkomatem, jednak często zostanie pobrana i przebadana krew w szpitalu, szczególnie jeżeli stan delikwenta wskazuje wyraźnie na spożycie. Innymi słowy, starajmy się unikać spożywania alkoholu w czasie aktywnego wypoczynku, możemy strzelić sobie małe piwo na stoku, ale raczej po zakończeniu jazdy.

Chmiel niejedno ma imię

Najpopularniejszym napojem, jaki możemy zamówić na narciarskich terenach, jest obecnie piwo. Generalnie nie jest to regionalny trunek godny polecenia, przede wszystkim ze względu na wygórowaną cenę, ale także niską, przemysłową jakość napoju (tak jak w Polsce, najczęściej jest to po prostu ekstrakt chmielowy, rozcieńczony wodą i podgazowany z butli). We włoskich Alpach za kufel 0,4 litra zapłacimy około czterech euro. Jeżeli wydaje się Wam to drogo, we Francji zmienicie zdanie: na przykład w Val Cenis dostaniecie za cztery Euro tylko malutką szklaneczkę (0,2L) chmielowego napitku, co będzie co prawda korzystne ze względu na stan Waszej trzeźwości, ale już nie kieszeni. Natomiast jeżeli jesteście piwoszami, warto w barze w miejscowości zakwaterowania skosztować ?birra artigianale?, czyli produktu lokalnego browaru, warzonego zgodnie z tradycją.

Grzaniec z pudełka

Kolejnym wszechobecnym napojem, jaki znajdziemy w ofercie praktycznie każdego alpejskiego ośrodka, jest "vino caldo". To odpowiednik polskiego grzańca, jednak zapomnijcie o jakimś szlachetnym, przygotowywanym na miejscu trunku, z dodatkiem goździków, gałki muszkatołowej i innych niezbędnych ingrediencji. To jest gotowy produkt fabryczny z kartonowego pudełka, pełem aromatów smaku i zapachu, który tylko udaje szlachetnie wzbogacone czerwone wino. Jedyną jego zaletą jest rozgrzewające działanie, balsam dla zziębniętej duszy i skostniałych kończyn.

Wino warte grzechu

Wreszcie docieramy do sedna, czyli do trunku, w który zdecydowanie warto zaopatrzyć się podczas naszej wyprawy na narty w Alpach. Specjalnością trzech największych potęg alpejskich - Włoch, Francji i Austri i - jest wino. Ceny zaczynają się już od czterech Euro za butelkę, przy minimalnie większej inwestycji, czyli za około 6-7 Euro możemy liczyć na przyzwoity produkt, który z dumą będziemy potem mogli podać gościom po powrocie, podczas obowiązkowego oglądania kolekcji slajdów oraz naszej opalenizny. Wina kupujemy w supermarkecie, optymalną strategią jest przy tym degustacja w miejscu zakwaterowania, celem sprawdzenia jakości napoju. Jeśli przypadnie Wam do gustu, wtedy dopiero można zrobić większe zapasy, przeznaczone do późniejszej konsumpcji w kraju.