Od wojny w Kosowie minęło ponad dziesięć lat i choć zdarzają się tu zamieszki, a przed zabytkami i urzędami wiszą tabliczki z apelem o niewchodzenie z bronią, to kraj wydaje się na tyle spokojny, że przy zachowaniu minimum rozsądku można go śmiało odwiedzić. Nasza wycieczka do najmłodszego państwa w Europie (ogłosiło niepodległość w 2008 r.) trwała tydzień. Tyle wystarczy, bo kraj jest niewielki (10 tys. km kw. powierzchni i 2,2 mln mieszkańców), a z położonej na północy Mitrowicy do leżącego na południu Prizrenu jest zaledwie 100 km. Mitrowica - podzielone miasto Mitrowica dzieli się na dwie części - na północ od rzeki Ibar mieszkają Serbowie, na południe Albańczycy. Brzegi Ibaru łączy most. Łączy, a właściwie dzieli, gdyż nieczęsto ktoś przezeń przechodzi. Turysta, który się na to zdobędzie, winien zaznajomić się z tablicą informacyjną, z której dowie się, że należy to robić spokojnie, pojedynczo lub w małych grupach, zawsze z dowodem tożsamości. Most w Mitrowicy to z pewnością najbardziej newralgiczne miejsce w kraju, prawdziwa granica między Serbią i Kosowem. W Mitrowicy nie jest spokojnie, zamieszki na dużą skalę wybuchały w latach 2004 i 2008 (wówczas zostało rannych 28 polskich policjantów). Dziś też wizyta w Mitrowicy nie należy do przyjemnych - podzielone miasto jest zaniedbane i przygnębiające. Obie społeczności okopały się po swoich stronach rzeki i, niestety, dyszą nienawiścią. Na blokach po serbskiej stronie co krok natkniemy się na graffiti: Śmierć Albańczykom. Wszędzie jest brudno, okolice mostu śmierdzą, jakby sami mieszkańcy nienawidzili tego miejsca. W pobliżu Mitrowicy znajdują się jednak dwa wspaniale położone serbskie monastyry - Sokolica i Banjska (dojazd dobrze oznaczony). Do Sokolicy prowadzi piękna trasa widokowa. Z góry Mitrowica wydaje się tylko malowniczo położonym w górskiej dolinie, spokojnym miastem... Choć Banjska ani Sokolica nie zachowały się w pierwotnym stanie i daleko im do monumentalnego piękna najsłynniejszych monastyrów Kosowa, emanują atmosferą nieziemskiego spokoju w tym niespokojnym zakątku naszego... | |
| Zobacz cały artykuł (link zewnętrzny) |


Od wojny w Kosowie minęło ponad dziesięć lat i choć zdarzają się tu zamieszki, a przed zabytkami i urzędami wiszą tabliczki z apelem o niewchodzenie z bronią, to kraj wydaje się na tyle spokojny, że przy zachowaniu minimum rozsądku można go śmiało odwiedzić. 