Jeśli spotkasz niewidomego żebraka, to daj mu jałmużnę kobieto, bo nie ma nic gorszego, niż być ślepym w Granadzie - napisał poeta Francisco de Icazy. Podobno jeśli nie widziało się Granady, nie widziało się niczego, a jeśli miałoby się odwiedzić tylko jedno jedyne miasto w Hiszpanii - powinna to być Granada. Tak też zrobiłam... Zdania te nabierają sensu dopiero wtedy, gdy zdecydujemy się przekonać o tym na własne oczy. Miasto zbudowane u stóp gór Sierra Nevada w Andaluzji jest miejscem, w którym kultura Europy przenika się ze światem orientalnym, tworząc fascynującą mieszankę. Zgubić się w Granadzie Spodziewałam się, że po wjeździe do miasta od razu padnę na kolana. Pierwsze wrażenie nie było jednak do końca pozytywne. Na początku wydaje się, że Granada to typowe europejskie, zatłoczone miasto pełne modnych sklepów i barów typu fast food. Nad nim góruje zaś zwykły pałac, nie wyglądający wcale jak architektoniczny cud - Alhambra. Wystarczyło jednak skręcić w labirynt bocznych uliczek, by szybko odkryć urok tego miejsca. Po krótkim zachwycie nad pięknymi kamieniczkami i ukrytymi w głębi placami doszłyśmy z towarzyszkami podróży do wniosku, że bez mapy się nie obędzie. W wąskich zaułkach można się szybko zgubić i nie bez powodu nawiązuje do tego nazwa miasta (zbudowane tu domy położone są tak blisko siebie jak pestki w owocach granatu). Po wyjściu na nielubianą już przez nas główną ulicę udałyśmy się zatem na poszukiwania punktu informacji turystycznej. Dzięki bardzo dobrym wskazówkom przy drodze szybko go znalazłyśmy, a miły pan, który władał kilkoma językami (co w Hiszpanii jest raczej rzadkością) wręczył nam darmową mapę i zaznaczył obowiązkowe punkty wycieczki. Już kierowałyśmy się na Alhambrę, kiedy ujrzałyśmy kuszący napis u drzwi restauracji: Tapas do piwa za darmo. W Granadzie można znaleźć wiele miejsc, gdzie tapas - niewielkie andaluzyjskie przekąski - dodawane są bezpłatnie do napojów. Czasu było jeszcze dużo, więc nie odmówiłyśmy sobie tej przyjemności. Podczas gdy zajadałyśmy kanapeczki z tradycyjną andaluzyjską szynką Jámon, miły pan kelner pochwalił się znajomością kilku polskich przekleństw. Był tak rozgadany, że... | |
| Zobacz cały artykuł (link zewnętrzny) |


Jeśli spotkasz niewidomego żebraka, to daj mu jałmużnę kobieto, bo nie ma nic gorszego, niż być ślepym w Granadzie - napisał poeta Francisco de Icazy. Podobno jeśli nie widziało się Granady, nie widziało się niczego, a jeśli miałoby się odwiedzić tylko jedno jedyne miasto w Hiszpanii - powinna to być Granada. Tak też zrobiłam... 